Projekt „Jura II”
Zdobywamy Jurę, czyli to co najładniejsze na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej.
Dzień 1 (2026-08-10)
Startujemy z Nowej Rudy o świcie i pędzimy przez pół Polski do Huciska u stóp Rezerwatu Góra Birów. Tam po śniadaniu szybki kwaterunek w zjawiskowej agroturystyce „Skalny Widok” i lecimy do Centrum Informacyjnego Jury w Podlesicach. Kupujemy bilety i wędrujemy na szczyt Góry Zborów. Po drodze skałka „Sadek”, a potem spotkanie z eko-kozami które zastępują tu mechaniczne kosiarki.
Między skałkami powoli przeciskamy się na sam szczyt. Pamiątkowe zdjęcia i wędrujemy dość stromo w dół. Wchodzimy na czerwony „Szlak Orlich Gniazd” i dalej przez las, czasem w górę, czasem w dół – do skałki „Apteka”, która swoją nazwę zawdzięcza Częstochowskiej Izbie Aptekarskiej, która ufundowała ścieżkę dydaktyczną „w poszukiwaniu naturalnych leków”.
Z „Apteki” dłuugaśną drogą leśną (wśród śliwek) wędrujemy do wsi Rzędkowice. Gorąco… a przed nami Skałki Rzędkowickie. Trafiamy na wspinaczy w okolicach Okiennika Rzędkowickiego. Kolejne skałki, kolejne zdjęcia, a upał daje się we znaki…
Wreszcie trafiamy do „Turni Motocyklistów” i lądujemy w samochodach.
Pora na kolację i zasłużony odpoczynek. To był bardzo męczący dzień.
Dzień 2 (2026-08-11)
Po śniadaniu jedziemy do Niegowej. Spod sklepu „Wafelek” szlakiem czerwony, przez łąki i lasy wędrujemy na szczyt Wielkiej Góry (kilka ładnych ostańców), a potem w dół do Mirowa, gdzie z daleka witał nas okazały Zamek w Mirowie. Niestety jego stan jeszcze nie pozwala na wejście do środka, ale widać, że prace trwają.
Oglądamy zatem zamek z każdej strony, a potem między skałkami Grzędy Mirowskiej wędrujemy w stronę okazałego Zamku Bobolice. Ten jest znacznie lepiej zachowany. Można wejść do środka, pooglądać sale rycerskie, popodziwiać panoramy z murów i wież.
Z Zamku tajnym przejściem przechodzimy na żółty szlak, który wygodną leśną drogą doprowadza nas z powrotem do Niegowej. Stamtąd do kwatery na kolację i na grill integracyjny.
Dzień 3 (2026-08-12)
Dziś wyjazd do Podzamcza, u stóp potężnego Zamku Ogrodzieniec. Imponująca budowla. Prawdziwie królewska rezydencja u stóp Góry Zamkowej – najwyższego szczytu Jury. Można oglądać całymi godzinami, ale tyle to czasu nie mamy. Idziemy zatem na szczyt Góry Janowskiego (Zamkowej), odnotowujemy obecność przecudnej skałki „Pierdolnik” na szczycie i wąską leśną droga schodzimy do Podzamcza. Następnie kolejną dróżką do Grodu na Górze Birów. Rekontrukcja XIII-wiecznego grodziska. Moim zdaniem – jeszcze mocno do dopracowania. Ładne, ale…
Wracamy na kawę do Podzamcza, a potem przejazd pod ikoniczną skałkę „Okiennik Wielki” na fotosesję.
Spod Okiennika przejazd do Piaseczna, skąd najpierw przez las bez szlaku, potem szlakiem czarnym do ruin Zamku Bąkowiec w Morsku. A potem w drugą stronę szlakiem Orlich Gniazd, przez Jamnicze Skały do samochodów.
Wracamy na kolację i ostatnie promienie mocno zaćmionego Słońca.
Dzień 4 (2026-08-13)
Dzień 3D – długo, daleko i drogo. No cóż, Ojcowski Park Narodowy to absolutny „must have” Jury, ale wszystko tu kosztuje sporo złotówek…
Najpierw postój pod zamkiem Pieskowa Skała. To właściwie obecnie oddział Muzeum Narodowego na Wawelu. Jest co oglądać. A i sam zamek budzi podziw, bo to jeden z nielicznych zamków, które dotrwały do dziś w formie ciągle funkcjonującej, co na Jurze jest ogromną rzadkością.
Spod Pieskowej Skały dalej do Ojcowa. Kolejny zamek, ale tym razem w stanie resztkowym. Zachował się stołp, budynek bramny, studnia i resztki murów.
Spod zamku czarnym szlakiem do Groty Łokietka. Trasa wspina się dość mocno w górę, tak, że czuje się standardowe górskie klimaty. Kto chciał – zwiedzał Grotę. Kilka osób wybrało relaks na świeżym powietrzu.
Po Grocie szybki spacer szlakiem niebieskim do Bramy Krakowskiej – charakterystycznej formacji skalnej w Dolinie Prądnika. Dalej ścieżką szlaku zielonego do skałki poetyckiej „Igła Deotymy” i powrót do Ojcowa.
Dzień 5 (2026-08-14)
To już „Jurowe Ostatki”. Najpierw wyprawa do Zamku Rabsztyn. Trzeba przyznać, że internetowe źródła są dość sceptyczne, ale rzeczywistość robi bardzo miłą niespodziankę. Ruina Zamku wspaniale zachowana, udostępniona i opisana. Widoki z baszt i murów obronnych – hen, po Babią Górę i Pilsko!
W środku punkt informacji turystycznej, kawiarnia. Pięknie zadbana droga do zamku i bardzo blisko leżący parking. Mocno polecam. Szczególnie widok z punktu widokowego – wieży obronnej.
Potem przejazd na „Małopolską Saharę”, czyli Pustynię Błędowską. Tu kolejne zaskoczenie (in plus), bo teren jest już pięknie zagospodarowany turystycznie. Są doskonale przygotowane trasy piesze i rowerowe, jest wersja „minimalistyczna” czyli pięknie utwardzona i oświetlona ścieżka poboczem Pustyni, jest też „trasa dla zuchwałych” przez całą szerokość Pustyni, po piasku. Są punkty orientacyjne, więc turysta nie zagubi się wśród wydm. A na końcu trasy kompleks kawiarniano-restauracyjny „Oaza” oraz gigantyczny plac zabaw dla dzieci. Mega piaskownica.
Ale cóż, wszystko kiedyś musi się skończyć. Kończymy więc projekt „Jura II” i wracamy do domu…