Logo PTTK
Koło PTTK im. "Gwarków Noworudzkich"
w Nowej Rudzie (od 2012r.)

Wokół Jeziora Bystrzyckiego

Logo Koła PTTK

Noworudzki UTW

Miniona właśnie sobota (9 kwietnia) przywitała świat zimowym krajobrazem. No wycieczkowa pogoda to zupełnie nie była. Ale… prawie pięćdziesięcioosobowa grupa turystów złożona z Uniwersyteckich AniKijów i PTTK-owskich Gwarków Noworudzkich, ochoczo wsiadła do smailbusowego autobusu, tym razem z Kamilką za kółkiem. Ze względu na różne przeciwności losu trasa wycieczki została nieco zmodyfikowana i na początek „wylądowaliśmy” w kamieniołomie Kamyki w Głuszycy Górnej. Nie padało, więc cała grupa szybciutko ustawiła się do zdjęcia na tle jeziorka (ledwie mieszcząc się w obiektywie aparatu) – i w tym momencie wyjrzało słońce, które towarzyszyło nam już do końca dnia. Spacerkiem poszliśmy na punkt widokowy zwany Kapitańskim Widokiem. Melafirowe skały Ostoi i Raroga i cudna, w morskim kolorze woda jeziorka urzekła wszystkich. No i już wiemy, że nad jeziorkiem będzie przerzucony widokowy most linowy i to w najbliższym czasie. Po drodze do Zagórza Śląskiego wysłuchaliśmy opowieści o żelaznej lipie w Podlesiu, której niestety nie zobaczyliśmy, przejechaliśmy przez Most Widokowy (przed Zagórzem – dlaczego widokowy?) i znowu spacerkiem poszliśmy nad jezioro. Z Ptasiego Mostu popatrzyliśmy na Zamek Grodno i na dobrą kawkę zakotwiczyliśmy w Marii Antoninie (dawny Wodnik). A potem, wzmocnieni i wypoczęci (po czym?) żółtym szlakiem pomaszerowaliśmy brzegiem jeziora do Zapory. Było cudnie. Majestatyczna, kamienna budowla z lat 1914 – 1917 wabiła oświetlona słońcem. Oczywiście chwilę spacerujemy po niej pokonując całe 230 m tam i z powrotem i oglądając krajobraz z wysokości ponad 40 m – a jest na co popatrzeć. Przed nami doskonale widać Lubachów, do którego schodzimy po chwili zielonym szlakiem. Ośrodek Mariaż czeka już na nas z obiadem w postaci pierogowego szwedzkiego stołu. Do zdegustowania były różności. Oprócz tradycyjnych, były pierogi z soczewicą, szpinakiem, kaszą gryczaną z boczkiem i jeszcze trochę innych wymyślnych gotowanych i smażonych. A potem było spotkanie z osiołkami. Bo w tymże ośrodku hoduje się osiołki, które pomagają ludziom, albowiem są to zwierzęta bardo przyjazne i straszne pieszczochy do tego. Terapeutyczne zajęcia z osiołkami to onoterapia. Jak wyglądają takie zajęcia terapeutyczne, hodowla osłów i ich zwyczaje opowiadali nam pp. Katarzyna i Krzysztof Słupscy, na co dzień prowadzący zajęcia terapeutyczne, rekreacyjne, rehabilitacyjne i edukacyjne. Osiołki okazały się bardzo przyjazne i godzinka spędzona z nimi bardzo miła.

Anna Szczepan